Nie oszalej na punkcie feedbacku! Radzi Webankieta i… Black Mirror

Wielokrotnie podkreślaliśmy jak duże znaczenie ma feedback. I to dosłownie wszędzie – a przynajmniej w naszej branży, czyli przy przeprowadzaniu badań i tworzeniu ankiet. Przykłady? Feedback na temat wyników rekrutacji od kandydatów wypełniających ankiety Candidate Experience. Bez niego firma nie zdobędzie informacji, nie wdroży zmian i finalnie… nie osiągnie zakładanych celów. Tak samo jak sam feedback ważna jest jednak reakcja firmy po otrzymaniu takich, a nie innych informacji (wyników ankiety, oceny itp.). Ankiety z jednej strony są więc narzędziem służącym do pozyskiwania opinii, a z drugiej stanowią motywację dla firmy dla poprawy jakości funkcjonowania (w końcu będziemy oceniani, więc trzeba wypaść dobrze, prawda?).

Tu zbliżamy się do sedna… chcieliśmy pokazać Wam, że jasne – o feedback należy zabiegać. Jednak tak jak wszystko, dbanie o swój wizerunek w oczach innych, ma swoje granice.

W czarnym zwierciadle, czyli świat który oszalał

fot. Netlix

 

Do takich refleksji doszliśmy po obejrzeniu jednego z odcinków Black Mirror. Zapewne kojarzycie ten serial Netflixa – każdy z jego odcinków (swoją drogą świetnie zrobionych!)  wybiega w przyszłość. Nie jest to jednak komedia ani serial typu żyli długo i szczęśliwie. Przeciwnie – opowiada o przykrych konsekwencjach rozwoju naszej cywilizacji i technologii, pokazując w sposób karykaturalny, do czego może dojść, jeśli… się nie opamiętamy.

Koszmar w pastelowych kolorach

 

Odcinek nosi tytuł Nosedive, co można tłumaczyć jako gwałtowny spadek czy “na łeb na szyję”. I o tym właśnie jest – o spadku. Gwałtownym i bolesnym.

Akcja odcinka dzieje się w kolorowej, wręcz bajecznej scenerii – idealne domy, ogródki, piękni ludzie w estetycznych strojach. Klimat trochę jak z przedmieść w “Edwardzie Nożycorękim”. Główną bohaterką odcinka jest tu Lacie – sympatyczna, normalna dziewczyna. Prowadzi ona spokojne, przeciętne życie i wydaje się być szczęśliwa. Jednak coś zwraca już na początku uwagę widza – mieszkańcy miasteczka spotykając się w pracy, kawiarni, na ulicy czy w windzie nie rozmawiają ze sobą w ‘zwykły’ sposób. Wszystko wydaje się jakieś sztuczne, a uśmiechy wymuszone. To jednak nie jest najdziwniejsze – po każdej interakcji następuje… ocena. W serialu przedstawiona została rzeczywistości pochłonięta przez manię oceniania wszystkiego i wszystkich za pomocą aplikacji. Każdej osobie, czynności czy zachowaniu inni przyznają… gwiazdki (od 1 do 5). Aplikacja zlicza następnie oceny i wystawia średnią, którą mogą zobaczyć wszyscy inni.

 

fot. Netlix

 

I co z tego, że wszyscy są oceniani? Otóż średnia, jaką posiada dany człowiek wiąże się z szeregiem konsekwencji – im wyższa ocena, tym lepszy społeczny status. Przykład? Bilet lotniczy może kupić tylko osoba o ocenie 4 i wyżej. Ci, którzy nie mają co najmniej 3 gwiazdek nie mogą liczyć na uzyskanie lepszego kredytu. Itp., itd…

Chwilą, w której z komedii robi się dramat jest moment gdy zaczynamy dostrzegać wszystko to, co w celu zdobycia jak najwyższej oceny bohaterzy robią albo są w stanie zrobić. Wydaje się, że twórcy tego odcinka Black Mirror starali się pokazać, że wzajemnie ocenianie się stało się nieodłącznym elementem naszej rzeczywistości. Poszli oni o krok dalej niż zwykłe wyolbrzymienie faktu, że ludzie mają świra na punkcie lajków i serduszek – pokazali do czego może prowadzić przekroczenie pewnych granic i – jak to w Black Mirror – dalszy rozwój technologii. W odcinku obserwujemy świat kontrastu – z jednej strony słodki i pastelowy, wręcz zabawny, a z drugiej – bezlitosny i zimny, bez prawdziwych uczuć, takich jak przyjaźń, miłość czy zaufanie.

 

fot. Netlix

 

Z minuty na minutę odcinek robi się coraz bardziej… dziwny i przerażający. Nie, nie pojawiają się w nim potwory, nie ma żadnej zbrodni. Główna bohaterka, na skutek zbiegów okoliczności traci jednak swoją dobrą ocenę. Liczba gwiazdek spada, nie może się z tym pogodzić i wpada w szał. Naokoło niej pojawiają się tylko sztuczne uśmiechy i bezlitosne procedury, a z pomocą przychodzi ten, po którym najmniej można byłoby się tego spodziewać… Nie będziemy jednak zdradzać fabuły – obejrzyjcie sami!

 

fot. Netlix

 

Przerażające, bo… prawdziwe?

Co najbardziej przeraża w całym tym odcinku? To, że nie jest on oderwany od rzeczywistości. Pomysł z ocenianiem ludzi przy użyciu mediów społecznościowych nie jest przecież żadnym wymysłem scenarzystów. To coś co tak naprawdę funkcjonuje w realnym świecie. Możesz zapytać: gdzie? Ja w Tym nie uczestniczę! Na pewno? Oto przykłady z naszego, REALNEGO życia pokazujące, że też możemy oszaleć na punkcie feedbacku i tego, co sądzą o nas inni:

  • numer jeden to zdecydowanie Facebook. Portal społecznościowy, z którego korzysta najwięcej z nas (prywatnie i służbowo!). Dlaczego wstawiamy zdjęcia z wakacji, publikujemy relacje, wstawiamy posty? Żeby dostać lajki. Komu nie zdarzyło się odświeżać aplikacji co kilka minut, żeby sprawdzić ile kciuków pojawi się pod jego nowym zdjęciem profilowym? Albo kto nie usunął wpisu tylko dlatego, że… nikt go nie polubił? Niech pierwszy rzuci kamieniem!
  • Instagram – ta sama zasada działania, jak w przypadku Facebooka. Nowa fryzura – serduszko. Wakacje w Hiszpanii – serduszko? Nowe… dziecko? Niestety, też serduszko. Dzielimy się wszystkim, więc wszystko też podlega ocenie.
  • Airbnb – wystawiasz gwiazdki gospodarzowi, a on wystawia je Tobie. Ocena dotyczy zarówno ogólnego wrażenia, jak i poszczególnych kategorii, takich jak np. czystość, komunikacja, lokalizacja. Co więcej – przy każdej z kategorii, gospodarz ma możliwość sprawdzenia, jak często otrzymujesz ocenę na poziomie 5 gwiazdek i…  jak goście oceniają pobliskich gospodarzy.
  • Uber. W tym przypadku system oceny też wygląda identycznie jak w odcinku. Widzisz… nawet podczas podróży jesteś oceniany – a przecież tylko siedzisz na tylnym siedzeniu. Mając tego świadomość być może nie trzaśniesz drzwiami albo… nie wystawisz tak surowej oceny, na jaką zasłużył kierowca (który pędził 180 km/h czy pomylił adres). Tylko w obawie o swój własny wizerunek. Czujesz już, że jesteśmy trochę w Black Mirror?

fot. Netlix

 

Podsumowując: nie dajmy się zwariować. I to mówimy my – Ci, którzy zachęcają Was do dbania o swój wizerunek, reagowania na krytykę i podejmowania wszelkich prób otrzymania feedbacku. Dbajmy o to, co myślą o nas inni, jednak bądźmy świadomi tego, że mimo wszelkich starań… nie wszyscy będą nas kochać. Szczególnie w biznesie.

 

Urszula Kamburov-Niepewna
Ula to Content Manager z bogatym doświadczeniem w dziennikarstwie i SEO copywritingu. Z Webankieta związana jest od 5 lat, a obecnie kieruje tam zespołem Content Marketingu. Jest specjalistką w tworzeniu treści z zakresu badań HR i Marketingu, Customer Experience oraz User Experience. Po pracy Ula jest obsesyjną czytelniczką, psychofanką Harry’ego Pottera i podróżniczką, która łapie każdą okazję, aby zobaczyć trochę świata i skosztować (zwykle więcej niż trochę) dobrego jedzenia.